- Ja nie mogę! Każda droga prowadzi do wyjścia, a ta droga ciągle się powtarza! Ciągle to samo rozwidlenie drogi, te same drzewa i te same krzaki, a idę w wielu różnych kierunkach! Nie rozumiem tego! - krzyknęłam. Postradałam zmysły, samotność mnie dobija. Przez chwilę nawet rozmawiałam z kamieniem! To nie możliwe, to nie etyczne! Rozumiem, jestem w jakiejś magicznej krainie. Mam magiczne moce, których i tak nie umiem używać. Zmienił mi się nawet wygląd! Niby to miejsce jest podobne do mojego domu ale... To całkiem odludne miejsce! zginę tu. Sama, tylko z drapieżnikami u boku!
Próbowałam wspiąć się na drzewo, lecz to nic nie zdziałało. Tylko bardziej się poharatałam. Zapadł zmrok. Dookoła słychać było huk sowy i WARCZENIE! Nie, nie, nie, nie, nie! Ja nie mam siły. Nie dam rady w starciu z kimkolwiek. Jestem głodna, zmęczona i samotna. Mogę pożegnać się z życiem, które tak kocham. I jeszcze to. Durne Elfy które zabrały mi łapę. To stało się miesiąc temu, a ja dalej nie umiem się przyzwyczaić!
- K-kim jesteś...? - w moim głosie wyraźnie było słychać przerażenie. Zza krzaka wyłonił się biało-czarny łeb wilka z wielką, czerwoną plamą na czole.
- A kto pyta?
- Jaa... Jestem Ko... koro
- A więc, Kokoro, ja jestem Inversio - wilk szalenie mi kogoś przypominał, lecz nie wiedziałam kogo. Jego imię coś mi mówiło, ale jednak za nic nie mogłam się zorientować, o co chodzi.
Inversio?
+5 p. (252 słowa)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz